Przystanek kolejowy przy porcie lotniczym Babimost – stracona szansa czy wciąż realny cel?
Połączenie portu lotniczego z siecią kolejową przestało być w Polsce luksusem. W ostatnich kilkunastu latach stało się standardem planistycznym, realizowanym już na etapie uruchamiania nowych lotnisk. Tym bardziej zastanawia fakt, że Port Lotniczy Zielona Góra-Babimost – jedyne lotnisko województwa lubuskiego – do dziś pozostaje odcięte od kolei pasażerskiej, mimo że taka możliwość istniała jeszcze niedawno.
Polska lekcja airport linków
Przykłady z innych regionów są jednoznaczne:
-
Port Lotniczy Lublin – nowe lotnisko od początku połączone koleją z centrum miasta; przystanek znajduje się tuż przy terminalu.
-
Port Lotniczy Olsztyn-Mazury – jeszcze w trakcie budowy portu zaplanowano modernizację linii kolejowej i odnogę pod sam terminal.
-
Port Lotniczy Szczecin-Goleniów – działające połączenie kolejowe, będące podstawowym środkiem dojazdu dla pasażerów.
W każdym z tych przypadków kolej została potraktowana nie jako dodatek, lecz jako element infrastruktury lotniskowej.
Babimost – torowisko było, decyzji zabrakło
W przypadku lotniska pod Zieloną Górą sytuacja była paradoksalna.
Torowisko istniało, a linia kolejowa przebiegała w bezpośrednim sąsiedztwie portu. Zamiast jej adaptacji lub modernizacji, zdecydowano się na demontaż fragmentu tej infrastruktury, zamykając sobie drogę do najtańszego wariantu airport linku.
W korespondencji prowadzonej przez lata z Urzędem Marszałkowskim pojawiał się powtarzalny argument:
„Budowa nowego przystanku wymaga odrębnej analizy i projektu budowlanego”.
To prawda – ale analiza nigdy nie powstała, a torów pod sam terminal już nie ma.
Przystanek kolejowy przy lotnisku – po co?
Argumenty za odbudową lub odtworzeniem torowiska są dziś jeszcze silniejsze niż dekadę temu:
-
dostępność regionalna – lotnisko obsługuje nie tylko Zieloną Górę, ale całe województwo,
-
spójność transportowa – kolej dowozi pasażerów bezpośrednio z miast regionu,
-
konkurencyjność portu – łatwy dojazd zwiększa atrakcyjność siatki połączeń,
-
ekologia i klimat – ograniczenie ruchu samochodowego i autobusowego,
-
standard europejski – lotnisko bez kolei staje się wyjątkiem, nie normą.
Czy odbudowa ma sens po demontażu torów?
Tak – pod warunkiem zabezpieczenia korytarza transportowego i politycznej decyzji.
Doświadczenia z Olsztyna pokazują, że:
-
linie uznawane za „zbędne” można przywracać,
-
koszty są akceptowalne w porównaniu z budową infrastruktury od zera,
-
środki unijne preferują projekty integrujące różne środki transportu.
Kluczowe pytanie brzmi nie „czy to możliwe?”, lecz:
czy województwo chce, aby lotnisko w Babimoście było pełnoprawnym węzłem transportowym, czy jedynie pasem startowym z parkingiem?
Czas na apel, nie na korespondencję
Wymiana pism prowadzona od 2012 roku pokazuje jedno:
bez wyraźnego celu politycznego temat przystanku kolejowego przy lotnisku będzie wracał wyłącznie w formie urzędowych odpowiedziówek.
Dlatego dziś potrzebne są:
-
oficjalna decyzja o zabezpieczeniu rezerwy pod linię kolejową do terminala,
-
rzeczywista analiza lokalizacji przystanku,
-
wpisanie airport linku do strategii transportowej województwa.
Wnioski
-
Połączenie lotniska z koleją to nie fanaberia, lecz standard.
-
Zielona Góra i Babimost spóźniły się o kilkanaście lat, ale nie jest za późno.
-
Brak przystanku kolejowego to realna bariera rozwoju portu lotniczego.
-
Odtworzenie torowiska to inwestycja w przyszłość regionu, nie w przeszłość.
Jeżeli województwo lubuskie chce być traktowane na równi z innymi regionami, kolej do lotniska musi wrócić do debaty – tym razem z realnym harmonogramem.
opr. CzatGPT

Komentarze
Prześlij komentarz